Przejdź do głównej zawartości

Carlos Ruiz Zafon - "Cień wiatru" [Clevleen]

Tę książkę całkiem niedawno polecali wszędzie wszyscy polecali. Naprawdę długo musiałam przewijać opinie na Lubimy Czytać zanim znalazłam jakąś poniżej pięciu. Dlatego gdy zobaczyłam ją na Warszawskich Targach Książki, wzięłam ją od razu, gdy tylko ją zobaczyłam.

Latem 1945 roku jedenastoletni Daniel Sempere zostaje zaprowadzony przez swojego ojca - księgarza i antykwariusza - do niezwykłego miejsca zwanego Cmentarzem Zapomnianych Książek. Zgodnie ze zwyczajem tam panującym, Daniel musi wybrać jedną książkę, którą ocali od zapomnienia. Spośród setek tysięcy tomów wybiera nieznaną sobie powieść „Cień wiatru” niejakiego Juliana Caraxa.
Chłopak jest tak zafascynowany książkę, że postanawia odnaleźć inne jego dzieła. Okazuje się jednak, że te są niszczone przez tajemniczego mężczyznę. Daniel przez przypadek wplątuje się w pełną niebezpieczeństw i sekretów przygodę.

Na początku ta książka była co najwyżej dobra. Po pierwszych pięćdziesięciu stronach zupełnie nie potrafiłam zrozumieć na czym polega jej fenomen. Akcja się ciągnęła, sam Daniel był niezmiernie irytujący. Z jednej strony zachowywał się zbyt dorośle jak na dziesięciolatka, a z drugiej zbyt dziecinnie. Dialogi były raczej sztuczne. Daniel, a przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie, wysławiał się zbyt mądrze jak na dziecko. No chyba, że to ja jestem niedokształcona i po prostu nie jestem w stanie sobie wyobrazić by dziesięciolatek używał naprawdę mądrych słów.
Zdjęcia z instagrama

Jednak przemogłam pierwszą niechęć i czytałam dalej. I to "dalej" było niesamowite i cudowne. Jedną z rzeczy, która zachwyciła mnie najbardziej był klimat, jaki udało się stworzyć autorowi. Tajemnica, intryga, książki, mroczne miejsca, a wszystko to wkomponowane w obraz powojennej Barcelony. Coś niesamowitego. Zwłaszcza jeżeli dołożymy akcję i niespodziewane zwroty. No może nie wszystkie są takie niespodziewane, ponieważ parę motywów i zagadek rozwiązałam przed Danielem, jednak niektóre wydarzenia sprawiły, że dosłownie szczeka mi opadła.

Kolejnym atutem książki jest postać Fermina. Genialnego bezdomnego, któremu szansę na inne życie dał właśnie Daniel. To jedna z najlepiej wykreowanych postaci, jakie miałam okazję spotkać. Inteligentny, z szeroką wiedzą ogólną, nieco arogancki, jednak w tej swojej aroganckości jest kulturalny, co jest naprawdę zabawne i ujmujące.
Wszystkie postacie stworzone były naprawdę dobrze, jednak to właśnie Fermin skradł moje serce.

Chociaż jest z nim związana jedna rzecz, która wyjątkowo zapadła mi w pamięć i która niesamowicie zraniła moją matematyczną duszę. A mianowicie pyta on jednego z bohaterów, co sądzi o Twierdzeniu Fermata. Jednak Fermat ma w matematyce aż dwa swoje twierdzenia: jedno wielkie, a drugie małe. Autor jednak tego nie sprecyzował. Być może pomyślicie teraz, że się czepiam, ale naprawdę niesamowicie mnie to zabolało.

Książkę wszystkim serdecznie polecam. A na koniec dodam jeszcze, że czekam z niecierpliwością na ekranizację, chociaż wszelkie znaki na ziemi i niebie mówią, że jej nie będzie, bo, jak gdzieś wyczytałam, autor nie zgadza się na nią. Naprawdę nie rozumiem tego, bo to jakie pole do popisu filmowego daje ta historia jest wręcz nieprawdopodobne.

Komentarze

  1. Pierwszy raz słyszę o tym, że w planach była ekranizacja. Fajnie jakby powstał film, ale szczerze mówiąc ja trochę podziwiam autora, że się nie sprzedał i uparcie trzyma swojego postanowienia. Może obawia się zmian, jakich mogą dokonać scenarzyści?
    Za mną już drugi tom, który też był świetny, ale chyba wciągnął mnie trochę słabiej od pierwszego.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jakub Ćwiek - "Grimm City. Wilk!" [Ada]

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam książkę w zapowiedziach, nie byłam do niej przekonana. Jakaś część mnie podpowiadała mi, że to raczej nie dla mnie.  Jednak po jakimś czasie doszłam do wniosku, iż warto dać tej powieści szansę, toteż postanowiłam ją przeczytać. Czy tego żałuję? 
Ponura, spowita obłokami tłustej czerni metropolia to miejsce, gdzie o sprawiedliwość równie trudno, co o bezchmurne niebo. Zbudowane na ciele olbrzyma,napędzane jego smolistą krwią i odłamkami węglowego serca trwało w dawno ustalonym porządku. Do teraz. Na przestępczą scenę wkracza właśnie bezkompromisowo Nowy Gracz, a oficer policji Wolf zostaje brutalnie zamordowany we własnym domu. Czy te fakty się łączą? I czy czerwony płaszcz z kapturem zaobserwowany u głównej podejrzanej w sprawie zabójstwa czyni ze sprawy zbrodnię na tle religijnym?
Jakub Ćwiek tym razem funduje nam gorzki brutalny kryminał noir w niezwykłym świecie inspirowanym amerykańskim podziemiem przestępczym lat dwudziestych i trzydziestych. W mieśc…

Emily Bronte - "Wichrowe Wzgórza" [Clevleen]

Jeżeli tylko napotykam na recenzje tej książki, zawsze są one pozytywne. Nic więc dziwnego, że w końcu postanowiłam po nią sięgnąć, chociaż wciąż miałam mieszane uczucia. Z jednej strony zachęcały mnie pozytywne opinie i cudowna okładka, z drugiej zaś był wiek utworu oraz tematyka. Jednak postanowiłam się przełamać. Czy żałuję? Czy naprawdę jest tak dobra jak wszyscy piszą?

Mały chłopiec, Heathcliff, jako osierocone dziecko trafia do domu Earnshawów. Wychowując się w tej zamożnej rodzinie, obdarza odwzajemnioną miłością Katarzynę, córkę swoich przybranych rodziców. Prześladowany przez przyszłego dziedzica Hindleya, poznaje też smak nienawiści. Gdy przekonuje się, że konwenanse mogą pokonać nawet najsilniejszą miłość, znika na trzy lata, aby powrócić jako dysponujący fortuną niewiadomego pochodzenia, demoniczny i bezwzględny mściciel. Od tego momentu nikomu w rodzinie nie będzie łatwo znaleźć własne szczęście.
Opisz brzmi intrygująco.  Jednak po tej książce, tak wychwalanej pr…

Przedpremierowo: Amie Kaufman i Meagan Spooner - "W sercu światła" [Ada]

Niedawno na blogu pojawiła się recenzja drugiego tomu trylogii Starbound. Recenzję możecie znaleźć TUTAJ. Po przewróceniu ostatniej strony tej książki, miałam nadzieję, że w ostatniej części znajdę odpowiedzi na pytania, które ciągle plątały mi się w głowie po przeczytaniu dwóch poprzednich książek. Czy rzeczy, które pozostały dla mnie zagadką, zostały wyjaśnione w kończących tę serię kartkach? Czy powieść okazała się również ciekawa jak jej poprzedniczki? Czy poleciłabym Wam tę trylogię?

Głównym celem Sofii jest zemsta na korporacji LaRoux Industries, którą obwinia o śmierć ojca. Dziewczyna znajduje się na Koryncie, w celu spotkania się z pewną osobą, która może pomóc jej w tej sprawie. Nie wszystko jednak idzie po myśli Sofii, a przebieg wydarzeń niespodziewanie się zmienia, przez co dziewczyna jej zmuszona uciekać. Na swojej drodze spotkała Gideona, z którym połączyła siły. Okazało się, że mają tego samego wroga, nie darzą się jednak wzajemnie zaufaniem, które podczas współpracy je…