Przejdź do głównej zawartości

Ava Dellaira - "Kochani, dlaczego się poddaliście?" [Clevleen]

O tej książce było dość głośno parę miesięcy temu. No może paręnaście. Nominowana do Najlepszej Książki Młodzieżowej Roku 2014 przez Goodreads, sprzedana do osiemnastu krajów, wraz z prawami filmowymi. Po takich informacjach, spodziewałam się wspaniałej, poruszającej powieści. Czy się zawiodłam?

Nastoletnia Laurel właśnie zaczyna naukę w liceum. Nie jest jej jednak łatwo, ponieważ kilka miesięcy wcześniej straciła siostrę, z czym zupełnie nie może się pogodzić. Zwłaszcza, że May była dla niej niedoścignionym ideałem. Teraz jednak siostry nie ma.
Dziewczyna sama musi poradzić sobie z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości. Znaleźć przyjaźń i miłość, starając się pogodzić z przeszłością. Pomaga jej w tym praca domowa by napisać list do kogoś zmarłego. Daje jej to okazję do rozpoczęcia przelewania swoich uczuć w listach do zmarłych gwiazd, m. in Kurta Cobaina czy Jima Morrisona. Przybliża ją to do uporania się ze swoją największą tajemnicą, a zarazem kluczem do wybaczenia i ukojenia.

Autorka wybrała bardzo ciężki temat na debiut. Śmierć i radzenie sobie z nią jest tematem omijanym szerokim łukiem przez większość pisarzy. Dlaczego? Wydaje mi się, że bardzo ciężko jest przelać na papier emocje, które towarzyszą człowiekowi po stracie bliskiej osoby. Są one tak intensywne i silne, że ciężko jest przypomnieć sobie jak się wtedy czuło, a co dopiero oddać to słowami. Autorka uczyniła z tego wątek przewodni powieści i wyszło jej to naprawdę dobrze, mimo iż na początku miałam pewne zastrzeżenia do realizmu uczuć Laurel. Ale z każdą stroną było coraz lepiej. A przynajmniej pod tym względem, bowiem inne aspekty tej powieści nie wypadły zbyt dobrze.

Zacznę od bohaterów. Byli oni realistyczni, ale, jeżeli mam być szczera, żaden nie wzbudził mojej sympatii. Przede wszystkim nie podobała mi się ich zmienność charakterów. Według mnie przynajmniej połowa tych postaci nie była prowadzona konsekwentnie, co niezmiernie mnie irytowało. Raz mamy wielką miłość, raz świadomość o rychłym rozstaniu, raz mamy zdecydowane, pewne siebie osoby, a chwilę później są one nieśmiałe.

Kolejną rzeczą, która mi się nie spodobała, to niewykorzystanie potencjału formy, którą wybrała autorka. Przez pierwsze pół książki czytałam zwykłą powieść, która różniła się jedynie tym, że na początku rozdziału zamieszczone było "Drogi/a ...". Podkreślały to zwłaszcza błędy takie jak mówienie o adresacie listu w trzeciej osobie. Ponadto w tekście jest masa literówek i błędów gramatycznych, które nawet mnie, a ja mam bardzo wysoką tolerancję na takie rzeczy, denerwowały.

Autorka, mimo że miała świetny pomysł, nie wykorzystała jego potencjału. Mam wrażenie, że "porwała się z motyką na słońce". Mimo to widać, że pisarka w trakcie tworzenia powieści bardzo się rozwinęła, dlatego też myślę, że i tak sięgnę po jej kolejną książkę.

Komentarze

  1. Jakoś tą książką mnie nie zainteresowała, chociaż taka znana a mi się wg nie podobała. mój blog

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jakub Ćwiek - "Grimm City. Wilk!" [Ada]

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam książkę w zapowiedziach, nie byłam do niej przekonana. Jakaś część mnie podpowiadała mi, że to raczej nie dla mnie.  Jednak po jakimś czasie doszłam do wniosku, iż warto dać tej powieści szansę, toteż postanowiłam ją przeczytać. Czy tego żałuję? 
Ponura, spowita obłokami tłustej czerni metropolia to miejsce, gdzie o sprawiedliwość równie trudno, co o bezchmurne niebo. Zbudowane na ciele olbrzyma,napędzane jego smolistą krwią i odłamkami węglowego serca trwało w dawno ustalonym porządku. Do teraz. Na przestępczą scenę wkracza właśnie bezkompromisowo Nowy Gracz, a oficer policji Wolf zostaje brutalnie zamordowany we własnym domu. Czy te fakty się łączą? I czy czerwony płaszcz z kapturem zaobserwowany u głównej podejrzanej w sprawie zabójstwa czyni ze sprawy zbrodnię na tle religijnym?
Jakub Ćwiek tym razem funduje nam gorzki brutalny kryminał noir w niezwykłym świecie inspirowanym amerykańskim podziemiem przestępczym lat dwudziestych i trzydziestych. W mieśc…

Poznaj nas! - Book TMI Tag

Cześć!
Lubicie tagi? Bo ja bardzo. Zwłaszcza te, w których nad odpowiedziami trzeba się chwilę zastanowić.
W tym tagu zdecydowanie tak jest, a biorąc jeszcze pod uwagę, że pytań jest całkiem sporo, to lepiej już zacznijmy.




1. Która fikcyjna postać ma najlepszy styl?
Ada: Bardzo podoba mi się styl Clary Fray z Darów Anioła.
Clevleen: Nigdy nie skupiałam się na tym jak ubierają się postacie, dlatego podam tu jedyną, jaka przychodzi mi do głowy, czyli Jessamine z Mechanicznego Anioła.

2. Twoje fikcyjne zauroczenie?
Ada: Oczywiście, że Jace oraz Daemon. Uwielbiam ich!
Clevleen: Percy!

3. Czy kochałaś kiedyś postać, a potem zaczęłaś ją nienawidzić?
Ada: Nie miałam jeszcze takiej sytuacji. Na ogół jest tak, że jak jakąś postać lubię, to nie zaczynam jej nienawidzić. A jak jakąś postać nienawidzę, to nie zaczynam jej lubić. Czasami zdarza się, że postać, którą z początku nienawidziłam, nagle polubiłam. Odwrotnej sytuacji jeszcze nie miałam.
Clevleen: Aż tak skrajnie, to nie, ale Katniss z Igrzysk Śmi…

Zakładkomania #1 - Błyszcząca zakładka

Cześć!
Dzisiaj kolejna nowa seria, czyli Zakładkomania! Będziemy Wam tu pokazywać jak zrobić zakładki, a na końcu zazwyczaj będziecie mogli znaleźć zakładki do wydrukowania (będą one dostępne w stronie "zakładki")

Aby zrobić taką błyszczącą zakładkę potrzebujemy:
papieruołówkalinijkinożyczek błyszczącej taśmy washi tapeewentualnie: sznurek do ozdoby i dziurkacz W pierwszym kroku wycinamy cztery paski papieru grubości naszej taśmy.

Kolejnym krokiem jest sklejenie ich końców. Najpierw dwa paski pod kątem prostym, następnie doklejamy kolejny kawałek papieru na pasek będący na spodzie. Ostatni doklejamy do drugiego paska. Jest to pokazane na zdjęciu obok i mam ogromną nadzieję, że wiecie o co mi chodzi.

Następnie bierzemy jeden z zewnętrznych pasków i zginamy go pod kątem prostym. Powinien wtedy znajdować się obok pasków po przeciwnej stronie.
Potem bierzemy drugi zewnętrzny pasek i zginamy go w ten sam sposób. Powtarzamy to do momentu uzyskania satysfakcjonującej nas długości lub …