Przejdź do głównej zawartości

Rebecca Donovan - "Co jeśli" [Clevleen]



 Rebecca Donovan to autorka, której książki są albo polecane, albo krytykowane. Co jeśli... było moim pierwszym spotkaniem z tą autorką. Czy mogę je zaliczyć do udanych? Czy sięgnę po kolejną książkę tej autorki? Niestety, na oba pytania nie znam odpowiedzi.

Cal jest zwykłym studentem. Uczy się w Crenshaw, chodzi na imprezy, kończy związki zanim je tak naprawdę zacznie. Jednak kiedy w jego życiu zjawia się przyjaciółka z dzieciństwa, Nicole, która nie wiedzieć czemu udaje Nyelle - zupełnie inną osobę, życie Cala wywraca się do góry nogami.

Powieść Rebecci Donovan zaskoczyła mnie zupełnie. I to chyba najlepiej określa mój stosunek do tej książki. Jestem zaskoczona wszystkim. Nie zapominajmy jednak, że można być zaskoczonym w pozytywnym, jak i w negatywnym tego słowa znaczeniu.

Historię poznajemy głównie z perspektywy Cala. Jednak cała ta historia jest przeplatana wspomnieniami z dzieciństwa, które opisują różne osoby. Muszę powiedzieć, że spodobała mi się taka narracja, ponieważ wspomnienia są rzeczą subiektywną. Każdy zwraca uwagę na inny detal, każdy zapamiętuje coś innego i to zostało przez autorkę uwzględnione, co jest ogromnym plusem tej powieści. 

Sam pomysł również przypadł mi do gustu. Jest nowatorski i oryginalny. I mimo banalnego początku, ciągle miałam nadzieje związane z tą książką. Niestety Donovan szybko je rozwiała. Książka niemalże do samego końca jest prowadzona bardzo nieciekawie i zwyczajnie. Od rzucenia jej w kąt powstrzymało mnie jedno zdanie umieszczone przez wydawnictwo na okładce i ogromna chęć poznania zakończenia. Książka ciągnęła mi się niesamowicie, ale nie umiałabym jej tak po prostu odłożyć, nie poznawszy wcześniej zakończenia.

 
Ale wracając do owego, tajemniczego zdania na okładce, to muszę przyznać, że od mniej więcej połowy książki snułam różne scenariusze związane właśnie z tym zdaniem. Były one bardziej lub mniej makabryczne.  Potem, niestety, domyśliłam się zakończenia, które z każdą stroną stało się coraz bardziej przewidywalne. Jest to dla mnie największa wada, gdyż autorka sama naprowadza czytelnika. W niektórych książkach ciekawym zabiegiem jest wyjawienie zakończenia jeszcze przed rozpoczęciem czytania. Ale tylko w niektórych. Tutaj niestety zabrakło naprawdę wciągającej fabuły, aby naprowadzenie czytelnika na zakończenie można było uznać za udany zabieg artystyczny.

Bohaterowie strasznie mnie irytowali.  Odnosiłam wrażenie, że byli bardziej dorośli kiedy byli dziećmi niż teraz, kiedy studiują. I gdyby postacie zachowywały się bardziej dojrzale tylko czasami udając dzieci, byłby to największy atut tej historii. Jednak Donovan wykreowała dorosłych na dzieci, A dzieci na dorosłych. W porządku, wiem, że czasami jest tak, że licealiści i studenci są mniej poważni od gimnazjalistów, ale zjeżdżanie na sankach w strojach ślubnych to dla mnie już przesada.
 
 Ale książka oprócz wad miała i zalety. Przekazuje wiele ważnych rad, dotyczących przyjaźni. Pokazuje jak ważna jest szczerość w takich relacjach i jak bardzo ważni są przyjaciele.

Książki raczej nie polecam, no chyba, że ktoś chce sam się przekonać, czy przypadnie mu do gustu Co jeśli...
Ciekawa jestem czy seria Oddechy również jest przewidywalna i nieciekawa? Jeśli czytaliście to koniecznie dajcie mi znać czy wam się podobała i podlinkujcie recenzje, bo mam ogromny dylemat czy ją kupić i przeczytać.

Komentarze

  1. Nie przepadam za tą autorką. Czytałam jej inną książkę - Powód jak oddychać i mi się nie spodobała więc zakończyłam ją gdzieś w połowie.
    Po tą też raczej nie sięgnę.
    Pozdrawiam :)
    http://life-ishappiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. A mi ta książka przypadła do gustu. Jakoś znalazłam w niej coś dobrego na wakacyjną porę, kiedy wykorzystywałam czas na odpoczynek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozpisałam się no i Internet mi zwiał na chwilę... W każdym razie: tak, seria Oddechy jest tak samo przewidywalna, z tak samo irytującymi bohaterami. A autorka powinna dostać jakąś nagrodę za rekordowe lanie wody... Jak co to odsyłam do siebie, do recenzji, trochę się rozpisałam...

    W każdym razie po nic innego d autorki nie zamierzam sięgać, dziękuję! http://przy-goracej-herbacie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jakub Ćwiek - "Grimm City. Wilk!" [Ada]

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam książkę w zapowiedziach, nie byłam do niej przekonana. Jakaś część mnie podpowiadała mi, że to raczej nie dla mnie.  Jednak po jakimś czasie doszłam do wniosku, iż warto dać tej powieści szansę, toteż postanowiłam ją przeczytać. Czy tego żałuję? 
Ponura, spowita obłokami tłustej czerni metropolia to miejsce, gdzie o sprawiedliwość równie trudno, co o bezchmurne niebo. Zbudowane na ciele olbrzyma,napędzane jego smolistą krwią i odłamkami węglowego serca trwało w dawno ustalonym porządku. Do teraz. Na przestępczą scenę wkracza właśnie bezkompromisowo Nowy Gracz, a oficer policji Wolf zostaje brutalnie zamordowany we własnym domu. Czy te fakty się łączą? I czy czerwony płaszcz z kapturem zaobserwowany u głównej podejrzanej w sprawie zabójstwa czyni ze sprawy zbrodnię na tle religijnym?
Jakub Ćwiek tym razem funduje nam gorzki brutalny kryminał noir w niezwykłym świecie inspirowanym amerykańskim podziemiem przestępczym lat dwudziestych i trzydziestych. W mieśc…

Poznaj nas! - Book TMI Tag

Cześć!
Lubicie tagi? Bo ja bardzo. Zwłaszcza te, w których nad odpowiedziami trzeba się chwilę zastanowić.
W tym tagu zdecydowanie tak jest, a biorąc jeszcze pod uwagę, że pytań jest całkiem sporo, to lepiej już zacznijmy.




1. Która fikcyjna postać ma najlepszy styl?
Ada: Bardzo podoba mi się styl Clary Fray z Darów Anioła.
Clevleen: Nigdy nie skupiałam się na tym jak ubierają się postacie, dlatego podam tu jedyną, jaka przychodzi mi do głowy, czyli Jessamine z Mechanicznego Anioła.

2. Twoje fikcyjne zauroczenie?
Ada: Oczywiście, że Jace oraz Daemon. Uwielbiam ich!
Clevleen: Percy!

3. Czy kochałaś kiedyś postać, a potem zaczęłaś ją nienawidzić?
Ada: Nie miałam jeszcze takiej sytuacji. Na ogół jest tak, że jak jakąś postać lubię, to nie zaczynam jej nienawidzić. A jak jakąś postać nienawidzę, to nie zaczynam jej lubić. Czasami zdarza się, że postać, którą z początku nienawidziłam, nagle polubiłam. Odwrotnej sytuacji jeszcze nie miałam.
Clevleen: Aż tak skrajnie, to nie, ale Katniss z Igrzysk Śmi…

Zakładkomania #1 - Błyszcząca zakładka

Cześć!
Dzisiaj kolejna nowa seria, czyli Zakładkomania! Będziemy Wam tu pokazywać jak zrobić zakładki, a na końcu zazwyczaj będziecie mogli znaleźć zakładki do wydrukowania (będą one dostępne w stronie "zakładki")

Aby zrobić taką błyszczącą zakładkę potrzebujemy:
papieruołówkalinijkinożyczek błyszczącej taśmy washi tapeewentualnie: sznurek do ozdoby i dziurkacz W pierwszym kroku wycinamy cztery paski papieru grubości naszej taśmy.

Kolejnym krokiem jest sklejenie ich końców. Najpierw dwa paski pod kątem prostym, następnie doklejamy kolejny kawałek papieru na pasek będący na spodzie. Ostatni doklejamy do drugiego paska. Jest to pokazane na zdjęciu obok i mam ogromną nadzieję, że wiecie o co mi chodzi.

Następnie bierzemy jeden z zewnętrznych pasków i zginamy go pod kątem prostym. Powinien wtedy znajdować się obok pasków po przeciwnej stronie.
Potem bierzemy drugi zewnętrzny pasek i zginamy go w ten sam sposób. Powtarzamy to do momentu uzyskania satysfakcjonującej nas długości lub …