Przejdź do głównej zawartości

"Sherlock Holmes. Pies Baskervillów" - Arthur Conan Doyle [Clevleen]

Tytuł oryginalny: The hound of the Baskervilles
Liczba stron: 241
Wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk
Data wydania: 2015
Tłumacz: Ewa Łozińska-Małkiewicz

Sherlock Holmes. Tej postaci chyba nie muszę Wam przybliżać, bo kto nie słyszał o sarkastycznym i niezwykle inteligentnym detektywie z Baker Street? Na pewno każdy. Ale nie każdy czytał powieści go dotyczące.
Pies Baskervillów to pierwsza książka o Sherlocku Holmesie, którą przeczytałam i, szczerze mówiąc, jestem zawiedziona.

Sherlock Holmes i doktor Watson po raz kolejny muszą rozwiązać sprawę kryminalną. Tym razem stawiają czoła rodzinnej klątwie, zgodnie z którą każdy z rodu Baskervillów zginie.
Czy morderstwa były spowodowane siłami nadprzyrodzonymi? A może jest to rozbudowana i skomplikowana intryga, za którą jednak stoją zwykli ludzie?

Być może nie świecisz jak słońce, ale potrafisz wyprowadzić z mroku. Niektórzy ludzie, sami pozbawieni geniuszu, posiadają niezwykłą moc budzenia go w innych. Chcę powiedzieć, drogi przyjacielu, że jestem ci bardzo zobowiązany.

Mam bardzo mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki. Z jednej strony niewiele jest rzeczy, do których mogłabym się przyczepić, ale z drugiej brakuje w niej tego czegoś, co dopełni historię i sprawi, że od razu pobiegnę do księgarni po kolejne części.
Ale jako, że nie jestem zupełną pesymistką, zacznę od zalet.
Bardzo podoba mi się to, że całą historię poznajemy z perspektywy doktora Watsona. Nie poznajemy przez to dogłębnie postaci Sherlocka, przez co jest on wciąż tajemniczy, a jego sposób myślenia pozostaje wielką zagadką.

Bohaterowie są wykreowani wprost genialnie! Chociaż naprawdę mocno ubolewam nad tym, że w tej części Holmes jest zsunięty niejako na drugi plan. Rozumiem ten zabieg, bo, jak wiadomo, Doyle znienawidził tę postać, ale jednak to właśnie ironiczny detektyw był głównym powodem mojej chęci poznania tej historii. Dlaczego? No cóż, uwielbiam doktora House'a i poznanie jego pierwowzoru było czymś, co chciałam zrobić od dawna.

Nie ma tak złego mężczyzny, po którym by nie płakała kobieta...

Autor ma bardzo przyjemny styl. Niesamowicie lekki i naturalny, jednak, według mnie, nie najlepszy do kryminałów. Dlaczego? Przede wszystkim przez zwięzłe opisy. Jak wiadomo w tym gatunku każdy szczegół ma znaczenie, każdy może doprowadzić nas do przedwczesnego wykrycia sprawcy i odebraniu całej radości z czytania kryminału. Według mnie Doyle opisał zbyt mało rzeczy, by, po uwzględnieniu wszystkich wskazówek, nie domyśleć się, kto jest sprawcą.

W tym wypadku pomógł mi sam sposób wprowadzenia postaci do książki. Mamy wielu bohaterów, którzy mogli by być przestępcami, ale Doyle nie pozwala poznać nam innych podejrzanych, ich domniemanych motywów, czy sposobu życia.

Wspomnę jeszcze o nie do końca logicznym postępowaniu policji. Nie chcę spojlerować, więc podam przykład nieco "od czapy", ale doskonale to odwzorowujący. Jeżeli wiemy, że morderstwo zostało popełnione za pomocą dosypania środków nasennych, to szukamy kto ma takie środki nasenne, ewentualnie kto je może zdobyć. W tym wypadku tak nie było.

Podsumowując, Doyle ma niesamowity styl pisania, jednak nie do końca wykorzystuje jego potencjał. Sama zbrodnia jest dobrze wymyślana, ale przez oczywiste wskazówki bardzo łatwo jest domyślić się sprawcy.

Pies Baskervillów dla leniwych:

Fabuła: Ma jedną wadę. Jest przewidywalna, co, niestety, w kryminałach zupełnie odbiera radość z czytania.
Bohaterowie: Są ciekawie wykreowani, aczkolwiek zbyt mało jest tego słynnego Sherlocka Holmesa. Jednak z jednej strony jest to zrozumiałe.
Wydanie: Okładka mi się podoba, litery są duże, układ stron przejrzysty. Wszystko jest bardzo wykonane.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Jakub Ćwiek - "Grimm City. Wilk!" [Ada]

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam książkę w zapowiedziach, nie byłam do niej przekonana. Jakaś część mnie podpowiadała mi, że to raczej nie dla mnie.  Jednak po jakimś czasie doszłam do wniosku, iż warto dać tej powieści szansę, toteż postanowiłam ją przeczytać. Czy tego żałuję? 
Ponura, spowita obłokami tłustej czerni metropolia to miejsce, gdzie o sprawiedliwość równie trudno, co o bezchmurne niebo. Zbudowane na ciele olbrzyma,napędzane jego smolistą krwią i odłamkami węglowego serca trwało w dawno ustalonym porządku. Do teraz. Na przestępczą scenę wkracza właśnie bezkompromisowo Nowy Gracz, a oficer policji Wolf zostaje brutalnie zamordowany we własnym domu. Czy te fakty się łączą? I czy czerwony płaszcz z kapturem zaobserwowany u głównej podejrzanej w sprawie zabójstwa czyni ze sprawy zbrodnię na tle religijnym?
Jakub Ćwiek tym razem funduje nam gorzki brutalny kryminał noir w niezwykłym świecie inspirowanym amerykańskim podziemiem przestępczym lat dwudziestych i trzydziestych. W mieśc…

Poznaj nas! - Book TMI Tag

Cześć!
Lubicie tagi? Bo ja bardzo. Zwłaszcza te, w których nad odpowiedziami trzeba się chwilę zastanowić.
W tym tagu zdecydowanie tak jest, a biorąc jeszcze pod uwagę, że pytań jest całkiem sporo, to lepiej już zacznijmy.




1. Która fikcyjna postać ma najlepszy styl?
Ada: Bardzo podoba mi się styl Clary Fray z Darów Anioła.
Clevleen: Nigdy nie skupiałam się na tym jak ubierają się postacie, dlatego podam tu jedyną, jaka przychodzi mi do głowy, czyli Jessamine z Mechanicznego Anioła.

2. Twoje fikcyjne zauroczenie?
Ada: Oczywiście, że Jace oraz Daemon. Uwielbiam ich!
Clevleen: Percy!

3. Czy kochałaś kiedyś postać, a potem zaczęłaś ją nienawidzić?
Ada: Nie miałam jeszcze takiej sytuacji. Na ogół jest tak, że jak jakąś postać lubię, to nie zaczynam jej nienawidzić. A jak jakąś postać nienawidzę, to nie zaczynam jej lubić. Czasami zdarza się, że postać, którą z początku nienawidziłam, nagle polubiłam. Odwrotnej sytuacji jeszcze nie miałam.
Clevleen: Aż tak skrajnie, to nie, ale Katniss z Igrzysk Śmi…

Zakładkomania #1 - Błyszcząca zakładka

Cześć!
Dzisiaj kolejna nowa seria, czyli Zakładkomania! Będziemy Wam tu pokazywać jak zrobić zakładki, a na końcu zazwyczaj będziecie mogli znaleźć zakładki do wydrukowania (będą one dostępne w stronie "zakładki")

Aby zrobić taką błyszczącą zakładkę potrzebujemy:
papieruołówkalinijkinożyczek błyszczącej taśmy washi tapeewentualnie: sznurek do ozdoby i dziurkacz W pierwszym kroku wycinamy cztery paski papieru grubości naszej taśmy.

Kolejnym krokiem jest sklejenie ich końców. Najpierw dwa paski pod kątem prostym, następnie doklejamy kolejny kawałek papieru na pasek będący na spodzie. Ostatni doklejamy do drugiego paska. Jest to pokazane na zdjęciu obok i mam ogromną nadzieję, że wiecie o co mi chodzi.

Następnie bierzemy jeden z zewnętrznych pasków i zginamy go pod kątem prostym. Powinien wtedy znajdować się obok pasków po przeciwnej stronie.
Potem bierzemy drugi zewnętrzny pasek i zginamy go w ten sam sposób. Powtarzamy to do momentu uzyskania satysfakcjonującej nas długości lub …