Przejdź do głównej zawartości

Rick Riordan - "Krew Olimpu" [Clevleen]

Nienawidzę czytać ostatnich tomów serii. A zwłaszcza tak wspaniałych serii jak ta. Dlaczego? Są dwa powody. Po pierwsze, mam wtedy świadomość, że nie przeczytam więcej o moich ukochanych bohaterach, nie poczuję tego dreszczyku emocji, nie będę czekać w niepewności na zakończenie.
Drugim powodem jest to, że do takich ostatnich tomów mam oczekiwania wyższe niż Mount Everest. I zawsze gdzieś z tyłu głowy czai się myśl, że ta książka może tych oczekiwań nie spełnić. Jak było tym razem?

Przejście przez Dom Hadesa i zamknięcie Wrót Śmierci to pestka w porównaniu z tym, co jeszcze czeka herosów. A czeka ich nie mało! Do przebudzenia Gai pozostało niewiele czasu, a trzeba jeszcze zjednoczyć Rzymian i Greków, co, jak się okaże, nie będzie proste. To zadanie przypada Reynie, Trenerowi Hedge'owi i Nickowi, którzy będą musieli przetransportować ogromny posąg Ateny Partenos przez pół świata. Siódemka z przepowiedni zaś rusza do Grecji, aby tam ostatecznie rozprawić się z Gają. Obie grupy muszą zmierzyć się z przeciwnościami losu i przepowiednią, wedle której jedno z nich zginie.

Zdjęcie z instagrama
Odpowiadając na pytanie z wstępu. Tym razem było źle. Naprawdę. Krew Olimpu zupełnie mnie zawiodła, chociaż nie była to najgorsza książka jaką czytałam. Jednak po ostatnim tomie spodziewałam się czegoś więcej. Ale od początku.

Pierwszy mój zarzut dotyczy narracji. O ile we wcześniejszych tomach nie przeszkadzało mi, że pewni bohaterowie są pomijani, o tyle myślałam, że w finale będą uczestniczyć wszyscy. A, jeżeli mam być szczera, to odniosłam wrażenie, że połowy Wybranej Siódemki mogłoby nie być. 
Poza tym niezmiernie denerwowało mnie, że Riordan przed zmianą narratora, kończył wątek uprzednio zaczęty. Naturalnym byłoby przeskakiwanie pomiędzy bohaterami w najciekawszych momentach, budując napięcie. Tutaj tego zabrakło.

Kolejną ogromną, a wręcz niewybaczalną wadą jest zakończenie. Nie chodzi mi tutaj bynajmniej o fabułę, czy zawiedzenie mnie tym, co się stało. Chodzi o samą jego budowę. Autor buduje historię przez pięć tomów, pięć grubaśnych książek, a całe rozładowanie akcji trwa dwa rozdziały?! Naprawdę?! Osobiście odniosłam wrażenie, że zostało ono napisane pod termin, a nie pod czytelnika.

Ale książka ma też swoje dobre strony. Akcja jest ciekawie prowadzona, bohaterowie całkiem nieźle wykreowani, choć do fenomenu im wiele brakuje. Generalnie, książka jest w porządku, ale nie jest to standard do jakiego przyzwyczaił mnie Riordan. Dla mnie totalny zawód. Osobiście doradzam Wam poprzestanie na Percy'm Jacksonie.


Komentarze

  1. Nie czytałam ani jednej książki R. Riordana i raczej nie będę sięgać po jego twórczość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam Złodzieja pioruna - okey, potem następna część - zaczęłam, dokończę, i trzecia - doszłam do dwudziestej strony i odstawiłam na dobre trzy lata. Na razie mi się do powrotu nie spieszy, choć kiedyś na pewno sobie o nim przypomnę. Nienawidzę książek, gdzie coś się wlecze przez nie wiadomo ile tomów, a potem zakończenie pod termin. Dziękuję za ostrzeżenie, może przeczytam kiedyś ale tylko z ciekawości, na pewno nie przez to, że będzie na liście Must Have.

    Pozdrawiam serdecznie,
    Cmentarz Zapomnianych Książek

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie ta cała seria jest jednym wielkim zawodem, który czytałam jak jeden wielki ff. Zaczęłam od Percy'ego i na nim skończę. Mam zamiar odpuścić sobie całą resztę od tego autora, bo jest jak "Przeklęte Dziecko" dla HP.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Jakub Ćwiek - "Grimm City. Wilk!" [Ada]

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam książkę w zapowiedziach, nie byłam do niej przekonana. Jakaś część mnie podpowiadała mi, że to raczej nie dla mnie.  Jednak po jakimś czasie doszłam do wniosku, iż warto dać tej powieści szansę, toteż postanowiłam ją przeczytać. Czy tego żałuję? 
Ponura, spowita obłokami tłustej czerni metropolia to miejsce, gdzie o sprawiedliwość równie trudno, co o bezchmurne niebo. Zbudowane na ciele olbrzyma,napędzane jego smolistą krwią i odłamkami węglowego serca trwało w dawno ustalonym porządku. Do teraz. Na przestępczą scenę wkracza właśnie bezkompromisowo Nowy Gracz, a oficer policji Wolf zostaje brutalnie zamordowany we własnym domu. Czy te fakty się łączą? I czy czerwony płaszcz z kapturem zaobserwowany u głównej podejrzanej w sprawie zabójstwa czyni ze sprawy zbrodnię na tle religijnym?
Jakub Ćwiek tym razem funduje nam gorzki brutalny kryminał noir w niezwykłym świecie inspirowanym amerykańskim podziemiem przestępczym lat dwudziestych i trzydziestych. W mieśc…

Poznaj nas! - Book TMI Tag

Cześć!
Lubicie tagi? Bo ja bardzo. Zwłaszcza te, w których nad odpowiedziami trzeba się chwilę zastanowić.
W tym tagu zdecydowanie tak jest, a biorąc jeszcze pod uwagę, że pytań jest całkiem sporo, to lepiej już zacznijmy.




1. Która fikcyjna postać ma najlepszy styl?
Ada: Bardzo podoba mi się styl Clary Fray z Darów Anioła.
Clevleen: Nigdy nie skupiałam się na tym jak ubierają się postacie, dlatego podam tu jedyną, jaka przychodzi mi do głowy, czyli Jessamine z Mechanicznego Anioła.

2. Twoje fikcyjne zauroczenie?
Ada: Oczywiście, że Jace oraz Daemon. Uwielbiam ich!
Clevleen: Percy!

3. Czy kochałaś kiedyś postać, a potem zaczęłaś ją nienawidzić?
Ada: Nie miałam jeszcze takiej sytuacji. Na ogół jest tak, że jak jakąś postać lubię, to nie zaczynam jej nienawidzić. A jak jakąś postać nienawidzę, to nie zaczynam jej lubić. Czasami zdarza się, że postać, którą z początku nienawidziłam, nagle polubiłam. Odwrotnej sytuacji jeszcze nie miałam.
Clevleen: Aż tak skrajnie, to nie, ale Katniss z Igrzysk Śmi…

Zakładkomania #1 - Błyszcząca zakładka

Cześć!
Dzisiaj kolejna nowa seria, czyli Zakładkomania! Będziemy Wam tu pokazywać jak zrobić zakładki, a na końcu zazwyczaj będziecie mogli znaleźć zakładki do wydrukowania (będą one dostępne w stronie "zakładki")

Aby zrobić taką błyszczącą zakładkę potrzebujemy:
papieruołówkalinijkinożyczek błyszczącej taśmy washi tapeewentualnie: sznurek do ozdoby i dziurkacz W pierwszym kroku wycinamy cztery paski papieru grubości naszej taśmy.

Kolejnym krokiem jest sklejenie ich końców. Najpierw dwa paski pod kątem prostym, następnie doklejamy kolejny kawałek papieru na pasek będący na spodzie. Ostatni doklejamy do drugiego paska. Jest to pokazane na zdjęciu obok i mam ogromną nadzieję, że wiecie o co mi chodzi.

Następnie bierzemy jeden z zewnętrznych pasków i zginamy go pod kątem prostym. Powinien wtedy znajdować się obok pasków po przeciwnej stronie.
Potem bierzemy drugi zewnętrzny pasek i zginamy go w ten sam sposób. Powtarzamy to do momentu uzyskania satysfakcjonującej nas długości lub …