sobota, 18 lutego 2017

Cassandra Clare - "Miasto popiołów" [Ada]

Nareszcie udało mi się przeczytać "Miasto Popiołów" - drugi tom Darów Anioła. Pierwsza część, czyli "Miasto Kości" bardzo mi się podobała i z niecierpliwością czekałam na moment, kiedy będę miała możliwość zapoznania się z kolejnymi książkami tej serii. Po pierwszym tomie doszłam do wniosku, że ta trylogia stanie się moją ulubioną. Czy po przeczytaniu "Miasta Popiołów" nadal mam takie zdanie? Czy powieść mi się podobała?

Clary Fray chciałaby, żeby jej życie znowu stało się normalne. Ale czy cokolwiek może takie być skoro dziewczyna jest Nocnym Łowcą, zabijającym demony, jej matka została magicznie wprowadzona w stan śpiączki, a ona sama nagle zaczyna widzieć mieszkańców Podziemnego Świata - wilkołaki, wampiry, wróżki...

W powieści jest niesamowity klimat, a czytelnikowi towarzyszy dużo emocji podczas czytania. Autorka zadbała też o ciekawą akcję, zawierającą liczne zwroty akcji. Nie ma opcji, by ktoś nudził się podczas tej lektury. Długie opisy, które w tej książce mnie nie denerwowały, pozwoliły mi stać się świadkiem ukazanych wydarzeń. W ciekawy sposób mogłam poznać też kolejnych mieszkańców Podziemnego Świata. Język, jakim posłużyła się autorka jest bogaty. Nie miałam problemów z przeczytaniem i zrozumieniem tej książki.

Bohaterów, tak jak w ostatnim tomie od pierwszych stron polubiłam. Miło mnie zaskoczyli, a dzięki ciekawemu światu, do którego miałam możliwość przeniesienia się, stali mi się bliscy.
Najbardziej związałam się z Clary. To nastolatka, która z początku ma problemy z przyjęciem wiadomości o tym, kim jest. Lecz z czasem to się zmienia i dziewczyna powoli zaczyna to akceptować. Wykazuje się odwagą, w imię miłości jest gotowa na wszystko.
W pamięci zapadł mi też Jace. Jest on chłopakiem zbuntowanym, lecz da się u niego dostrzec także dobre serce. Kiedy prawda o jego pochodzeniu wyszła na jaw, nie mogłam w to uwierzyć. Do jego zalet można zaliczyć humor, gdyż go nie brakowało.

Dużym plusem jest także oprawa książki, która jest cudowna. Ogólnie cała ta seria ma wspaniałe okładki. Nie sposób oderwać od nich oczu, tylko patrzeć na nie, patrzeć i patrzeć.
Dzięki wszystkim zaletom powieści, udało mi się ją przeczytać w bardzo krótkim czasie.
"Miasto Popiołów" to świetna kontynuacja. To świetny sposób, by oderwać się od rzeczywistości, od szarej codzienności. Polecam ją wszystkim fanom fantastyki.
Ada.

wtorek, 14 lutego 2017

Agata Christie - "Morderstwo odbędzie się..." [Clevleen]

Jako, że uwielbiam oglądać seriale i filmy kryminalne, postanowiłam w końcu sięgnąć po prawdziwy książkowy kryminał. Oczywiście musiało to być coś mocnego, więc wybór był oczywisty - Agata Christie. Wzięłam jej książkę, która mi się nawinęła i zaczęłam czytać. I muszę wam powiedzieć, że od dzisiaj Agata Christie to dla mnie niedościgniony wzór w wymyślaniu intryg.

Spokojne miasteczko Chipping Cleghorn. Wszyscy mieszkańcy się znają i wiedzą o sobie wszystko. Życie toczy się spokojnie, aż do dnia, w którym miejscowi przeczytali w lokalnej gazecie: Morderstwo odbędzie się... Kiepski żart czy pycha mordercy? Zaciekawieni sąsiedzi zjawiają się w domu Letycji Blackclock. Kiedy padają strzały, akcja nabiera tempa. Czy mieszkańcy Chipping Cleghorn na pewno wiedzą o sobie wszystko? A może ktoś z nich skrywa mroczny sekret?

To moje pierwsze spotkanie z tą autorką i na pewno na tym się nie skończy. Ciekawa intryga, interesujące postacie, dokładny obraz życia mieszkańców powojennej Anglii, no i oczywiście niebanalne zakończenie. Wszystko to składa się na genialny, trzymający w napięciu, kryminał.

Autorka stopniowo odkrywa historie oraz tajemnice bohaterów. Dzieje się to w sposób naturalny i nie gwałtowny, co daje czytelnikowi czas na "przetrawienie" nowej i zupełnie zaskakującej informacji. W tej książce była ich nieprawdopodobna ilość, bo prawie każda postać coś ukrywała. Trochę nie spodobało mi się to, że w tak małej miejscowości, wiele osób była powiązana ze sobą nićmi przeszłości, o których czasami nawet oni nie wiedzieli, ale jakoś to przełknęłam, bo dzięki temu książka była zdecydowanie ciekawsza.

Obraz życia w powojennej Anglii bardzo mnie zainteresował. Ku mojemu zaskoczeniu, nie różni się on bardzo od polskich wsi, czy małych miast. Plotki, ploteczki i wścibscy sąsiedzi. Czyż tak nie dzieje się teraz na osiedlach, czy na wsi? Czy na ławeczkach nie siedzą starsze panie i nie obgadują sąsiadów?

Bohaterowie w powieści byli bardzo różnorodni i odznaczali się różnymi cechami charakteru, co dodawało im prawdopodobieństwa. Zachowanie niektórych, było bardzo dziwne i miejscami mogę powiedzieć, że trochę humorystyczne. Co różnicowało i tak już przesiąkniętą krwią, fabułę.

Książka jest napisana przyjemnym, lekkim i prostym językiem. Ułatwia to zrozumienie treści i skupienie się na akcji, której w tej książce nie brakuje. Okładka jest dosyć ładna, ale, według mnie nie oddaje za dobrze treści, zaś kieszonkowy format książki jest świetnym rozwiązaniem na wakacyjne wyjazdy.

Najlepszą zabawę dla czytelnika, stanowiła pewnie możliwość zabawy w detektywa. Wiemy wszystko, co wie policja, a nie, tak jak w niektórych kryminałach, dowiadujemy się ważnych faktów już po rozwiązaniu zagadki. Pochwalę się Wam, że połowicznie udało mi się rozwiązać zagadkę!

W niektórych momentach jednak, akcja była dosyć monotonna i nudna. Weźmy na przykład sytuację, gdzie sierżant przesłuchuje kilku świadków tej samej zbrodni. Mówili oni to prawie to samo, wzbogacając czasami swoje zeznania jakimś szczegółem.Oczywiście ten szczegół zaważał na wszystkim, ale osoby, które się nie interesują zbrodniami i śledztwem mogą czuć się znudzone. Takim zdecydowanie polecam thrillery!

Podsumowując. Książka bardzo mi się podobała, mimo przestoju akcji w niektórych miejscach. Wszystkie elementy są przedstawione w interesujący dla czytelnika sposób, a zakończenie, praktycznie nie do przewidzenia, jest tylko wisienką na torcie pełnym tajemnic.

piątek, 10 lutego 2017

Leslye Walton - "Osobliwe i cudowne przypadki Avy Lavedner" [Ada]

Od kiedy zobaczyłam zapowiedź tej książki, nie mogłam się doczekać, aż powieść wpadnie w moje ręce i będę mogła ją przeczytać. Byłam bardzo ciekawa, co w sobie kryje. Okłada i opis znajdujący się na jej tyle, zachęciły mnie do sięgnięcia po tę pozycję i sprawiły, że spodziewałam się czegoś na prawdę dobrego. Czy książka sprostała moim oczekiwaniom? Czy mogę ją polecić? Co o niej sądzę?

Zbliża się magiczna noc przesilenia letniego...
Noc, w której niebo się otworzy, a powietrze wypełnią deszcz i pióra.
Ava urodziła się ze skrzydłami. Pragnie poznać prawdę, odnaleźć odpowiedzi na pytania dotyczące jej pochodzenia. Niezwykłe wypadki, cudowne zdarzenia, dziwne zbiegi okoliczności i baśniowe rozterki zaprowadzą ją tam, gdzie nie spodziewała się dotrzeć. Kawałek po kawałku odsłania pełną boleści i trosk historię rodziny Roux. Ava Lavender może być pierwszą, która uniknie zguby i ucieknie obojętności. Czy uda jej się odnaleźć prawdziwą miłość?
Dramat Avy rozpoczyna się, kiedy wielce pobożny Nathaniel Sorrows bierze ją za anioła, a jego obsesja na punkcie dziewczyny rośnie... 

Ava to główna bohaterka oraz narratorka. Z chęcią opowiada nam o swojej rodzinie, każdy z jej bliskich czymś się charakteryzuje. Dziewczyna nie irytowała mnie swoim zachowaniem, lecz nie poczułam do niej większego sentymentu. Nie mogę napisać, że to przeciętna nastolatka, bo byłaby to nie prawda. Ava to niezwykła postać, która urodziła się ze skrzydłami, a przecież nie każdy jest taki. Życie dla niej jest zupełnie inne niż dla normalnego człowieka, ale stara się... Stara się odkryć prawdę, która może ułatwić jej dalsze funkcjonowanie.

Szczerze mówiąc, spodziewałam się, że autorka stworzy świat pełen magii. Taki, gdzie właśnie tę magię spotyka się na każdym kroku. Niestety tak nie było. Książka bardzo mi się ciągnęła. Momentami miałam ochotę odłożyć ją na półkę, przerwać jej czytanie. Niektóre opisy wydawały mi się strasznie długie, co troszeczkę mnie zanudzało. Jednak jakoś udało mi się dotrwać do ostatniej strony.
Do języka, jakim posłużyła się autorka nie mam zastrzeżeń. Jest on przyjazny dla każdego czytelnika, łatwy i prosty w zrozumieniu. 

Wraz z pisaniem tej recenzji pojawił się pewien problem. Mianowicie nie wiedziałam, co napisać, gdyż mam mieszane uczucia co do "Osobliwych i cudownych przypadków Avy Lavender". Powieść z jednej strony niesie ze sobą jakieś przesłanie, co uważam za duży plus tej lektury, lecz z drugiej - nie przypadła mi do gustu. Nie mam swojego zdania co do tej pozycji, dlatego decyzja należy do Was. A Wy co sądzicie o tej książce?
Ada.

wtorek, 7 lutego 2017

Halina Kowalczuk - "Dwórka Królowej" [Clevleen]

Nudny, ckliwy i schematyczny romans. Jedynym urozmaiceniem tej książki jest czas i miejsce akcji, a mianowicie Anglia za czasów Tudorów. Tak myślałam przed przeczytaniem tejże książki. Ale to, co dostałam, przerosło moje najśmielsze oczekiwania.

W książce poznajemy historię Amelii. Urodzonej w niezbyt zamożnej rodzinie szlacheckiej, dwórki królowej. Do jej zadań należy dbanie o jadłospis władczyni i leczenie niegroźnych chorób.
Na zamku poznaje również tajemniczego, hiszpańskiego księcia, Carlosa Abrego. Łączą ich wspólne zainteresowania i rodząca się... miłość.
Jednak na przeszkodzie staje matka Victorii, która upatrzyła sobie księcia jako przyszłego męża jej córki. Kolejnym problemem jest obowiązek ciążący od wieków na rodzie Abrego.

Oprawa graficzna to typowa "książka gazetowa". Grafika, cienkie strony i rozdziały zastąpione znaczkiem koron.
Narracja jest trzecioosobowa, ale treść głownie skupia się na Amelii i na wydarzeniach widzianych z jej perspektywy. Tylko czasami poznajemy jakiś soczysty sekret innego bohatera.

Postacie zostały wykreowane bardzo ciekawie. Królowa przedstawiona jako manipulantka dworzan, Amelia - nieodkryty geniusz, Victoria - typowa zazdrośnica i książę Abrego - najlepiej wykreowany bohater. Tajemniczy i intrygujący.
Jedyne zastrzeżenie w sprawie bohaterów to zbytnie wyidealizowanie głównej bohaterki. Ciężko jest u niej znaleźć jakiekolwiek wady, a zalety można byłoby wymieniać i wymieniać.

Najbardziej podobało mi się to, że, tak jak główna bohaterka, nie wiemy komu można wierzyć, a komu nie. Razem z Amelią przeżywamy rozterkę związaną z księciem. Nie wiemy czy jest dobry czy zły, jakie ma zamiary, ani co skrywa. Kiedy już zaczynamy mu ufać autorka funduje nam kolejną nowinkę, po której nie jesteśmy już niczego pewni. Autorka trzyma nas w niepewności niemal do samego końca, co powoduje, że od książki nie można się oderwać.
Kolejną rzeczą, która jest wielkim plusem tej książki to wątek fantastyczny. Tak, dobrze przeczytaliście. Wątek fantastyczny. A właściwie dwa. Nie chce wyjawiać jakie, bo byłby to spojler. Powiem tylko, że niejeden autor fantasy mógłby się wiele nauczyć od autorki. Pomysły i ich rozwinięcia były na tyle ciekawe, że wątek miłosny nie rzucał się w oczy, a jednak dodawał smaczku.

Jedyną rzeczą do której mogę się "przyczepić" to język. Gdyby nie to, że autorka w każdej wypowiedzi wstawiała "Pan", "Pani" czy "lady" w życiu nie zorientowałabym się, że to książka historyczna. Szczególnie, że wkradło się kilka kolokwializmów, których, jak mniemam, za czasów Tudorów nie było.

Podsumowując. Oprawa i język nie jest wybitny, jednak pomysł i jego rozwinięcie są na bardzo wysokim poziomie. Myślę, że gdyby wyłapać błędy językowe książka w moim mniemaniu byłaby jedną z najlepszych, jakie przeczytałam. Naprawdę polecam!

_____________________________________
Krótka adnotacja:
Ta recenzja była dla mnie naprawdę ciężka do napisania, ponieważ zdradzenie chociażby jednego elementu fabuły, który mógłby zachęcić do przeczytania tej książki jest jednocześnie spoilerem, a naprawdę warto ją przeczytać.

sobota, 4 lutego 2017

Katie Alender - "Bardziej marta być nie może" [Ada]



Nie mogłam się doczekać, aż nadejdzie moment, gdy będę mogła przeczytać "Bardziej martwą...". Poprzednie tomy bardzo mnie zachwyciły. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii, odsyłam do recenzji: "Złych dziewczyn..." oraz "Od złej do przeklętej".
Czy ostatni tom tej serii był równie dobry jak poprzednie? Czy polecam Wam tę serię?

Alexis marzy o tym, by w końcu jej życie wróciło do normalności. Ale normalni ludzie nie widują gnijących trupów na zdjęciach Nie muszą sobie radzić z wściekłym duchem Lydii, który czasami posuwa się do przerażających ataków.
Początkowo wydaje się, że Lydia chce się zemścić tylko na Alexis. Ale wkrótce okazuje się, że przyjaciele Alexis są w niebezpieczeństwie, i tylko ona  może ich uratować. Gdy wkracza do akcji, uświadamia sobie, że wróg jest o wiele potężniejszy, niż mogłaby przypuszczać... i że ich losy są splątane w sposób, którego się nie spodziewała. Nawet w najgorszych koszmarach.

Ponownie narracja prowadzona jest przez Alexis, w pierwszej osobie, a historia opowiedziana w tej książce jest pełna tajemniczości, napięcia i z każdą stroną coraz bardziej wciąga. Do tego stworzony przez panią Alender klimat nie pozwala odłożyć powieści na bok. Czytelnik podczas lektury czuje się tak, jakby sam brak udział w wydarzeniach.
Wielkość liter oraz czcionka są przyjazne oczom, wzrok nie męczy się od razu podczas długiego czytania. Okładka też bardzo mi się podoba. Spojrzałam na nią przed lekturą i po zapoznaniu się z nią. Mogę przez to stwierdzić, że świetnie nawiązuje do historii ukazanej w książce.

Bohaterów znamy z poprzednich części - jako ludzi lub w innej postaci. Osobę Jareda, mamy okazję poznać nieco bliżej, gdyż autorka poświęciła mu więcej miejsca niż w poprzednim tomie - "Od złej do przeklętej".
Alexis - główna bohaterka - po raz kolejny musi stawić czoła duchom. Wykazuje się odwagą oraz chęcią niesienia pomocy innym. Nie lubi, gdy ktoś z jej powodu cierpi, dlatego w razie wystąpienia takiej konieczności, nie waha się podjąć działań we własnym zakresie. Dziewczyna zaimponowała mi swoim charakterem i postawą.
Innych bohaterów też polubiłam, jednak najbliżej mojego serca znajduje się właśnie Alexis.

"Bardziej martwa być nie może" to znakomity koniec serii. Wszystkie wątki i zagadki niewyjaśnione w poprzednich częściach, tutaj zostają rozstrzygnięte. Żałuję, że to już koniec. Z chęcią przeczytałabym dalsze losy bohaterów. Jeśli autorka napisze jeszcze jakieś książki, z pewnością po nie sięgnę, gdyż te trzy spotkania są bardzo udane.
Z ręką na sercu mogę polecić całą serię wszystkim.
A jakie jest Wasze zdanie?
Ada.