sobota, 22 kwietnia 2017

Cassandra Clare - "Miasto Szkła" [Ada]

Po drugim tomie Darów Anioła miałam wielką ochotę zabrać się za trzeci. Dlatego przerwa między tymi częściami nie była długa. Jakie mam wrażenia po przeczytaniu "Miasta Szkła"? Czy Dary Anioła nadal są tak cudowne? Czy polecam? Czy "Miasto Szkła" do dobra kontynuacja? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie na dole.

Pośród chaosu wojny Nocni Łowcy muszą zdecydować się na walkę u boku wampirów, wilkołaków i innych Podziemnych… albo przeciwko nim. Tymczasem Jace i Clary też muszą podjąć ważne decyzje. Czy mogą pozwolić sobie na zakazaną miłość?

Po raz kolejny w powieści panuje niesamowity klimat. Tworzenie go autorka ma chyba we krwi. Trzy tomy, w każdym tak samo niezwykły. Dzięki licznym zwrotom akcji, nie ma opcji, by czytelnik nudził się podczas tej lektury. Pani Clare zadbała o to, aby nie można było odłożyć książki przed przewróceniem ostatniej strony. Opisy, które były długie i ciekawe, autorka postanowiła pobudzić naszą wyobraźnię. To wszystko wpływa na to, że czytelnik czuje się, jakby był świadkiem wydarzeń ukazanych w książce.
Jeśli chodzi o język autorki, to nikt nie powinien mieć problemu ze zrozumieniem go. Bogaty, prosty, ciekawy. Styl pisania pani Clare jest jednym z moich ulubionych.

Bohaterów znamy już z poprzednich tomów, więc mamy co nieco pojęcia na ich temat. Nie sposób ich nie lubić. Każda postać została dobrze wykreowana. Dzielnie stawiają czoła przeszkodom i wyzwaniom, na które nie mają zbyt wiele czasu. Akcja w książce ma szybkie tempo, w jednej chwili jest to, a za chwilę już coś innego. Uważam to za duży plus, ponieważ czytelnik pragnie wiedzieć, co będzie dalej, przez co nie jest w stanie odłożyć powieści na bok. 

Okładka jest cudowna, myślę, że nie tylko ja tak uważam. W tekście nie dopatrzyłam się żadnych literówek, a czcionka dla mnie była bardzo dobra i przyjazna oczom. I znowu mogę powiedzieć, że to dobra kontynuacja. Ja wad się nie dopatrzyłam, a nawet gdyby jakieś były, to raczej tak mocno by nie przeszkadzały. Te wszystkie zalety sprawiają, że książkę czyta się w krótkim czasie oraz to, że powieść zapadnie głęboko w sercu.
"Miasto Szkła" to świetna książka na wieczory, ale i nie tylko. Jeśli ktoś ma ochotę oderwać się od codzienności, ta pozycja to umożliwi. Z całego serca polecam!
Ada.

wtorek, 11 kwietnia 2017

Urszula Sowińska - "Wybrany" [Ada]

Jakiś czas temu dostałam propozycję zrecenzowania książki Urszuli Sowińskiej. Przeczytawszy opis, pomyślałam, że to może być coś bardzo ciekawego, innego. Dlatego postanowiłam sięgnąć po tę pozycję. Co o niej sądzę? Czy spodobała mi się, a może mnie rozczarowała? Przekonajcie się sami!

Polska B z nieproszoną wizytą w Polsce A.
Młody pracownik supermarketu z dyplomem w kieszeni chce wyrwać się
z małomiasteczkowej biedy i zarobić wielkie pieniądze w dużym mieście.
Za wszelką cenę. W desperacji posuwa się do czynu ostatecznego.
"Wybrany" to trzymająca w napięciu opowieść, która prowadzi czytelnika tropem skrywanych namiętności aż na samo dno ludzkiej natury. Bezwzględność, męczące ambicje i fatalnie pojęta sprawiedliwość pomagają bohaterowi ignorować uniwersalne wartości. Ale co, gdy na jego drodze stanie przeznaczenie? Zaskakujące zakończenie książki nikogo nie pozostawia obojętnym.

Zacznę od tego, że było to moje pierwsze spotkanie z autorką, więc nie wiedziałam czego mam się po tej pozycji spodziewać. Nawet nie słyszałam wcześniej o pani Urszuli. "Wybrany" to jej debiutancka opowieść.  Nie wymagałam od tej książki dużo, ponieważ nie chciałam się bardzo rozczarować. Akcja opowieści ma miejsce w Polsce. Pani Sowińska w znakomity sposób ukazała realia tego kraju. 

Głównym bohaterem jest Staszek. Według mnie jego postać została dobrze wykreowana. Mamy możliwość nie tylko poznania go od zewnątrz, ale autorka pokusiła się o przedstawienie wnętrza mężczyzny. Poznajemy charakter bohatera, ale też jego poglądy i uczucia. Dzięki temu utożsamiłam się ze Staszkiem i współczułam mu. Nikt z pewnością nie chciałby po ukończeniu dobrej szkoły załapać się tylko na układanie produktów w supermarkecie.

Do gustu przypadł mi także język autorki, bardzo dobrze mi się czytało tę książkę. Dlatego też udało mi się ją skończyć w kilka dni. Każdą stronę pochłaniałam z coraz większym zaciekawieniem. Z tyłu okładki jest napisane, że "Wybrany" trzyma w napięciu. Czy rzeczywiście tak jest? Moim zdaniem tak. Podobało mi się także zakończenie lektury, które na prawdę mnie zaskoczyło.
Czytanie ułatwiały też duże litery, jakimi została ta opowieść napisana. Dawno już nie spotkałam się z taką wielkością czcionki, w tego typu książkach.

Historia ukazana przez panią Sowińską zmusi każdego, kto przeczyta jej debiut, do refleksji nad życiem. Postać głównego bohatera jest dowodem na to, że można się zmienić i zacząć postrzegać świat inaczej. Że można zostawić przeszłość za sobą. Że należy się cieszyć i wykorzystywać każdy dzień jak najlepiej tylko się da. Myślę, że książkę warto przeczytać, gdyż jest to ciekawa i dająca do myślenia pozycja. 
Ada.

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu W Punkt.

czwartek, 6 kwietnia 2017

Rick Riordan - "Znak Ateny" [Clevleen]

Po dwóch pierwszych, wspaniałych tomów nie mogłam nie sięgnąć po kolejny! I powiem wam jeszcze, że za każdym razem jak czytam jakąś książkę Ricka RIordana jestem zachwycona! Tym razem również tak było!

Tym razem cała akcja skupia się na Annabeth, która ma mnóstwo problemów.
Przede wszystkim stresuje się przed spotkaniem z Percym, którego nie widziała przez pół roku rozłąki, na którą skazała ich Hera. Kiedy dziewczyna i jej przyjaciele Jason, Piper i Leo przylatują tam na pokładzie Argo II, rzymscy półbogowie sądzą, że to inwazja: grecki okręt wojenny – fantastyczne dzieło Leona, z miotającym ogień spiżowym smokiem na dziobie – odbierają jako zagrożenie. Annabeth ma nadzieję, że kiedy Rzymianie zobaczą na pokładzie Jasona, swojego pretora, przekonają się, że goście z Obozu Hercosów przybywają z pokojową misją.
Ale to niejedyny powód jej  niepokoju. Annabeth od której otrzymała misję. Dziewczyna czuje się przytłoczona, nie dość, że według kolejnej przepowiedni, grupa siedmiu herosów musi zamknąć Wrota Śmierci, to jeszcze jej matka nie daje jej spokoju!

Akcja, jak wskazuje tytuł jak i ten krótki opis, który Wam przedstawiłam, skupia się przede wszystkim na córce Ateny, jednak nie wszystkie wydarzenia kręcą się wokół niej. Autor zadbał, żeby Annabeth nie było zbyt wiele. Dla mnie było jej w sam raz, chociaż niebyt za nią przepadam.
Oprócz Annabeth autor przybliża nam również relacje między Percym, a Jasonem, na co również wskazuje nam okładka. Obaj chłopcy są naturalnymi przywódcami, przez co obaj bohaterowie często nie umieją ze sobą współpracować. Dodatkowo atmosfera się zagęszcza, ponieważ Frank zaczyna być zazdrosny o swoją dziewczynę - Hazel.

Bohaterowie są wspaniale wykreowani. Autor nie zmienia ich charakterów, prowadzi wszystko konsekwentnie. Wszyscy są bardzo realistycznie, zmagają się ze swoimi problemami, przeszłością, zadaniami. Tak jak wspomniałam, zdarzają się zgrzyty, kłótnie, błędy, co, przynajmniej w moim wypadku, jeszcze bardziej zachęca do czytania, bo nie wiemy jak dana sytuacja się skończy. Autor wciąż nas zaskakuje.

Ciekawe jest również to, że autor, choć ciągle ciągnie wątek greckich bogów (to już 8 książka z tej tematyki), Riordan nas zaskakuje i wymyśla coś nowatorskiego, nowego. Osobiście, jestem z tego pełna podziwu dla tego autora i z niecierpliwością czekam, aż będę miała możliwość zapoznania się z innymi książkami tego autora!

sobota, 1 kwietnia 2017

Przegląd miesiąca #3 - Marzec 2017

Witajcie!
Kolejny miesiąc tego roku za nami, więc czas na podsumowanie naszych marcowych postępów. Zapraszamy!

Ada
W tym miesiącu udało mi się przeczytać 3 książki, tak jak planowałam.
  1. Urszula Sowińska - "Wybrany" (recenzja wkrótce!)
  2. Jennifer L. Armentrout - "Obsydian" (recenzja wkrótce!)
  3. Anna Todd - "After. Już nie wiem, kim bez ciebie jestem" (recenzja wkrótce!)
Jest to w sumie aż 1522 strony, czyli około 49 stron dziennie.

W tym miesiącu najbardziej do gustu przypadła mi książka Jennifer L. Armentrout - "Obsydian".

Moje plany ma kwiecień:
  1. Cassandra Clare - "Miasto Szkła"
  2. Cassandra Clare - "Miasto Upadłych Aniołów"
  3. Cassandra Clare - "Miasto Zagubionych Dusz"
  4. Cassandra Clare - "Miasto Niebiańskiego Ognia"
W marcu do mojej biblioteczki nie dołączyła żadna książka.

Jestem zadowolona z tego, jak minął mi ten miesiąc. Mam nadzieję, że w kwietniu także uda mi się przeczytać to, co zaplanowałam, a nawet więcej. 


Clevleen
W tym miesiącu przeczytałam 4 książki. Byłoby lepiej gdyby nauczyciele się tak nie uwzięli. Już tylko w następnym tygodniu mam cztery sprawdziany! (Gdyby nie rekolekcje byłoby sześć). No ale koniec żalenia się! Bardziej interesuje Was zapewne to, jakie książki udało mi się przeczytać.
  1. Rebecca Stoos - Całkiem obcy człowiek - powiem wam, że jest bardzo lekka i przyjemna, idealna dla zabieganych osób, które chcą by lektura była odpoczynkiem i relaksem!
  2. Brandon Sanderson - Alcatraz kontra Bibliotekarze. Piasek Raszida  - nie spodziewałam się, że ta książka będzie taka super! Zabawna, przemyślana, irytująca - naprawdę dobra!
  3. J. K. Rowling - Harry Potter and the Philosopher's Stone - szczerze, nie odczułam większej różnicy pomiędzy oryginałem, a tłumaczeniem, jednak wyniknąć to mogło też z mojej słabej znajomości angielskiego! Na pewno po nauczeniu się nowych słówek, przeczytam ją jeszcze raz i zobaczę jak tym razem ją odbiorę.
  4. Ava Dellaira - Kochani, dlaczego się poddaliście? Dwa słowa: rozczarowanie miesiąca.
W tym miesiącu dostałam dwie książki od wydawnictwa MG

Jak widzicie jest to Hrabia Monte Christo autorstwa Aleksandra Dumasa. Na razie przeczytałam pół pierwszego tomu i jestem przerażona tym, jakie emocje ta książka we mnie wywołuje! Naprawdę! Jest to również mój cel na kwiecień. Łącznie obie mają ponad 1300 stron, więc mam nadzieję, że dam radę.

A Wam jak minął marzec? Jesteście zadowoleni? Macie jakieś plany na kwiecień? A może czytaliście już którąś z tych książek? Zapraszam do dyskusji w komentarzach!

niedziela, 26 marca 2017

Brandon Sanderson - "Alcatraz kontra Bibliotekarze - Piasek Raszida" [Clevleen]


Nie miałam zbyt wielkich oczekiwać co do tej książki. Odniosłam wrażenie, że będzie to zwykła historia dla nieco młodszych czytelników. Jednak czasami każdy ma ochotę poczuć się dzieckiem (dobra, ja mam taką ochotę zawsze), więc, z pewnymi obawami, zdecydowałam się sięgnąć po tę książkę. Jakie mam wrażenia? Czy mi się podobała?

Alcatraz Smedry to chłopiec, który sieje wokół siebie zamęt. Psuje wszystko, czego się dotknie i tego, czego nie dotknie też. To właśnie dlatego kolejne rodziny zastępcze oddają go z powrotem. Dopiero nietypowy prezent, który otrzymuje na trzynaste urodziny przerywa tę rutynę. Niepozorny woreczek z piaskiem okazuje się mieć dużą wagę i niestety od razu zostaje skradziony. Alcatraz musi go odzyskać, stając przeciwko Bibliotekarzom. Brzmi to dziwnie, ale przysięgam, że tak właśnie było! Czy z takim szczęściem do katastrof można cokolwiek dobrego osiągnąć? Do czego służy tajemniczy Piasek Raszida?


Zacznę od tego, że ta książka zadziwia od samego początku. Zaczynając od notki autora, który podaje się za samego Acatraza Smedry'ego, poprzez zabawne rozważania na temat pisania książek, na samej fabule kończąc.
Zacznę od tyłu. Świat wykreowany przez autora i je go pomysły na fabułę, można by określić wieloma przymiotnikami, jednak wśród nich na pewno nie znajdziecie słów: "banalna" czy też "nudna". Według Alcatraza, nasz świat jest krajem nazywanym Ciszlandami lub też Bibliotekarią Wewnętrzną. Jednak władcy tegoż kraju wiele przed nami ukrywają, dając nam tylko złudzenie spokoju, szczęścia i ogromnej wiedzy o świecie. Co wy na to?

Z oryginalną fabułą zazwyczaj chodzą w parze oryginalni bohaterowie. Tutaj nie było inaczej. Mamy grono bohaterów, obdarzonych niesamowitymi zdolnościami (spóźnianiem się, niszczeniem rzeczy, pleceniem głupot, czy też przewracaniem się, słowo!).
Mamy tutaj sympatycznego antropologa o imieniu Sing, eleganckiego Quentina, szalonego dziadka i niesamowitego rycerza w srebrnych włosach. Albo raczej... rycerkę? Bastylia, bo o niej mowa, jest bohaterką, której historia mnie najbardziej zainteresowała i którą najbardziej polubiłam. Jest konsekwentna, inteligentna, odważna, z ciętym językiem. Po prostu uwielbiam ją!
No i na końcu mamy wiodącego prym Alcatraza, który, chociaż niesamowicie go polubiłam, niezmiernie mnie irytował. Dlaczego? Na początku każdego rozdziału obnażał on prawdę o autorach, zmieniając przy tym moje wyobrażenie ich jako utalentowanych ludzi, na znęcających się nad biednymi czytelnikami bestiami. I wiecie co? Podawał takie argumenty, że byłam skłonna mu uwierzyć!

"Piasek Raszida" to naprawdę genialne rozpoczęcie serii "Alcatraz kontra Bibliotekarze". Jest to książka przy której nie można się nudzić! Ciągle coś się dzieje, co rusz pojawiają się nowe zagadki, a autor co krok dokłada zaskakujące motywy, jak chociażby gadające kamienie i dinozaury. Całość wyrażona jest dość prostym językiem, ubarwionym odrobiną ironii. Podczas lektury uśmiech nieraz gościł na mojej twarzy. Serdecznie wszystkim polecam!

Pozycję tę miałam przyjemność poznać dzięki wydawnictwo IUVI!